niedziela, 6 listopada 2016

Łysienie androgenowe a preparaty z Saw Palmetto (palma sabałowa)

Dzisiaj o coraz powszechniejszym problemie, który również dotyczy mojej skromnej osoby, czyli o łysieniu androgenowym (typu męskiego). Od razu mówię: nie będę tu pisać o wypadaniu włosów z miliona innych powodów, takich jak stres, brak witamin, wpływ kosmetyków, zabiegów fryzjerskich etc... To nie jest tematem tego postu i proszę o to nie pytać, bo nie odpowiem.

Biorę na tapet TYLKO utratę włosów z powodów androgenowych. I tylko u pań (bo nie jestem facetem) ;)
Na czym to polega?


Na utracie włosów w określonej części skalpu (skóry głowy), a mianowicie na środku górnej części głowy, z reguły bez utraty włosów na linii grzywki. Włosy które tam rosną, znacznie krócej żyją i dosyć szybko wypadają (znacznie szybciej niż załóżmy włosy nad karkiem). Jest ich mniej, (z poszczególnych mieszków włosowych wyrasta mniej włosów). I to niestety jest nieuleczalna przypadłość, czyli albo się na nią cierpi i cierpieć będzie, albo się nie cierpi i już. Żadne zabiegi, kosmetyki i tryb życia nie mają na to wpływu.

A dlaczego tak się dzieje?
W wielkim skrócie: winny jest testosteron, a dokładnie jego pochodna, czyli DHT, który powstaje w procesie 5AR. Nie proście o rozwinięcie tych skrótów, bo to znajdziecie w sieci (gdy ktoś bardzo potrzebuje takiej wiedzy). Każda z nas, mimo, że kobieta, też ma testosteron. I u każdej z nas zachodzi proces 5AR i testosteron zmienia się (jego część) w DHT. Nie wszystkie jednak mamy tego pecha, że mieszki naszych włosów są wrażliwe na DHT. Właśnie dlatego niektóre panie do końca życia są posiadaczkami pięknych, bujnych włosów, a niektóre tracą je już od młodych lat. 

Kilka ładnych lat temu opublikowałam na forum wizaż post mówiący o tym, że znalazłam sposób na to łysienie. Wtedy jeszcze nikomu do głowy nie przyszło, żeby pomagać sobie z tym łysieniem przy pomocy preparatów dla mężczyzn zawierających palmę sabałową, stosowaną w profilaktyce zapobiegania chorobom prostaty. Do dzisiaj ten wątek tam jest (któraś część) :)



A teraz do rzeczy:
jedynym specyfikiem dla kobiet, łagodzącym skutki łysienia androgenowego jest wyciąg z palmy sabałowej. Sprawdziłam na własnej skórze i to działa, aczkolwiek musicie mieć świadomość że: łykacie palmę - działa, przestajecie łykać - nie działa (włosy wypadają). Czyli tym się nie da WYLECZYĆ łysienia androgenowego, da się jedynie DZIAŁAĆ DORAŹNIE, czyli osłabiać skutki/objawy.

A teraz moje mocno SUBIEKTYWNE (czyli bazujące na własnym doświadczeniu) uwagi - nie odnoście tego do siebie i całej populacji, bo to wyłącznie moje prywatne doświadczenia. 
 
a) Negatywne skutki uboczne
Negatywnych nie zauważyłam, a brałam palmę (w kapsułkach) czasami nawet rok bez przerwy. Nie miała i nie ma żadnego negatywnego wpływu na moje samopoczucie i zdrowie. Nie zaobserwowałam ŻADNYCH negatywnych objawów, a czasami brałam nawet 2 kapsułki dziennie.

b) Pozytywne skutki uboczne
Zaobserwowałam u siebie, że regularne stosowanie (min. pół roku) doraźnie (wtedy) uregulowało moje cykle i doraźnie (w czasie stosowania i kilka miesięcy po zaprzestaniu stosowania) zwiększało odporność na zachorowania na wszelkie grypy, katary i inne podobne choróbska nękające nas jesienią i wiosną. Nie zarażam się nimi, a nawet jeśli złapię jakiś katar, przechodzi znacznie szybciej i lżej. 

c) Jaki preparat wybrać?
Jaki chcecie. Ja kupowałam najróżniejsze, od tych specjalnych na prostatę, dedykowanych panom (np. Sterko czy Prostamol), po kapsułki z samą palmą sabałową (są tego dziesiątki, zarówno na allegro, jak i w sklepach internetowych). Zwracałam jedynie uwagę, ile jest jednostek, choć od razu mówię, że nie do końca to ogarniam ;)

d) Interakcje z innymi parafarmaceutykami i lekami
Nie zauważyłam żadnych. Tu istotna uwaga co do hormonalnej antykoncepcji - ja nie stosuję, ale wiadomo, że hormony zawarte w tego typu lekach powodują mniejsze wydzielanie testosteronu (a co za tym idzie i DHT), dlatego panie łykające tabsy słabiej odczuwają skutki łysienia androgenowego.

e) Jak szybko obserwowałam efekty?
Mniej więcej po miesiącu, góra po 6 tygodniach. Włosy przestawały tak intensywnie wypadać, pojawiało się mnóstwo tzw. baby hair na linii grzywki i na środkowym pasie skalpu, przestawała mnie "boleć" skóra głowy na jej czubku.

f) Czy palma działa po zaprzestaniu zażywania?
Niestety nie. Już po miesiącu, dwóch włosy zaczynają wypadać. Od razu mówię, nie jestem w stanie oszacować, czy wypada ich więcej niż przed kuracją.

g) Czy warto zażywać coś jeszcze?
Tak. ja zażywam biotynę. Bez recepty i bez problemów kupicie preparaty z biotyną w każdej aptece. (zażywałam zawsze dawkę 5mg dziennie). Biotyna istotnie wpływa na szybkość wzrostu włosów - przyspiesza, ale... na całym ciele :D (na nogach i nie tylko).

Na koniec ważna UWAGA. 
Nie jestem lekarzem, nie doradzę, nie poradzę, nie odpowiem, czy możecie to zażywać czy nie. Mogę odpowiedzieć na każde pytanie, które dotyczy mojej kuracji, ale nie mam żadnych prerogatyw, żeby Wam doradzać. Gdy macie jakiekolwiek wątpliwości - zasięgnijcie porady lekarza dermatologa czy endokrynologa. 

A tu link do wątku na forum wizaż. I część to ta założona przeze mnie (jako użytkownik dobrarada). 

 http://wizaz.pl/forum/showthread.php?t=730531

Powodzenia :) 

14 komentarzy:

  1. Ja niestety przy PCOS mam problem z tym łysieniem. Mnie pomaga wcieranie lotionu Seboradin dla mężczyzn. Dwa razy mnie wybawiła z kłopotów , a teraz znów zaczęłam tracić włosy. Wróciłam do tej wcierki i mam już male włoski na grzywce, a włosów wypada coraz mniej. Teraz do kompletu kupiłam szampon Seboradin do włosów wypadających polecany dla mężczyzn i kobiet też z tym typem łysienia. Palmy sandałowej nie próbowałam, może kiedyś zdecyduję się ją zastosować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Palma sabałowa, nie sandałowa ;)
      Nie wiem, czy działa na problemy z wypadaniem włosów przy PCOS. Na pewno działa na łysienie typu męskiego :)
      Spróbuj preparatów z biotyną. Przyspieszają wzrost włosów.

      Usuń
  2. Na szczęście ten problem mnie nie dotyczy. Moje wypadają straszliwie, ale to efekt chwilowych kłopotów ze zdrowiem. Wspieram się suplementami i wcierkami, ale i tak mam wrażenie, że co ma wypaść to i tak wypadnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety moje wypadają, ale tylko ze swoich "ulubionych" miejsc. Na kogoś musiało trafić, trafiło na mnie.

      Usuń
  3. Dawno tu nie byłam, a taki ciekawy post :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej :) Mnie też tu dawno nie było ;) (poświęciłam się pisarstwu i to na całego) ale zamierzam trochę odkurzyć blog :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Warto się wspomóc filtrowaną wodą z filtra prysznicowo-kąpielowego z systemem kdf. Filtr usuwa z wody chlor i fluor tak, że nie obciążają one skóry głowy oraz włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://fitaqua.pl/produkt/filtr-prysznicowy/

      Usuń
  5. Dużo mądrych słów - dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmm ciekawe. Wezmę to pod uwagę i może w przyszłości spróbuję! Póki co stosuję kurację zalecaną od lekarki więc nie byłabym w stanie powiedzieć co wywołuje efekt.
    Zapraszam do siebie

    OdpowiedzUsuń
  7. Zmiana diety, wypijanie odpowiedniej ilości zdrowej wody - to również jest ważne bo wzmacnia odporność organizmu. My mamy w domu wodę redox, to woda ochraniająca komórki organizmu, chroniąca go przed negatywnym wpływem wolnych rodników.

    OdpowiedzUsuń
  8. Witaj. Dziękuję ci za podzielenie się Twoimi doświadczeniami. Myślę, że spróbuję tej palmy. Zastanawiam się też nad kupnem Vichy Dercos z Aminexilem - lata temu, jak zaczęło się moje łysienie androgenowe (w wieku 17 lat!!), te ampułki bardzo mi pomogły, niestety tylko na jakiś rok. Później przestawało działać. Poodbnie z Nioxinem - działał przez jakieś 1,5 roku, odrastały włosy, a teraz już nie działa. Tak podobno jest ze wszystkimi preparatami na ten typ łysienia. Ja mam 33 lata i mam już bardzo cienkie włosy i mało :/. A ty stosowałaś kiedyś jakieś preparaty na skorę głowy, które pomogły?

    OdpowiedzUsuń