Gratuluję :)
1) Obserwuję jako: Mariska93
2) Informacja na blogu, link: banner na dole strony www.psychodelax3.blogspot.com ;)
3) Lubię/udostępniam na Facebooku jako: Anita Sadło https://www.facebook.com/anitkaaaaa/posts/1136187903063268?pnref=story
4) E-mail: anitasadlo@interia.pl
5) Polubienie https://www.facebook.com/AugustaDocher jako: Anita Sadło
Ach, w końcu makijaż w mojej szkole nie byłby dla mnie wyzwaniem..
Zwycięzca proszony jest o kontakt (dane adresowe) - na mój e-mail:
beata.glab70@gmail.com
A już wkrótce nowe rozdanie :)
środa, 1 lipca 2015
piątek, 5 czerwca 2015
Zgodnie z obietnicą - rozdanie czerwcowe dla Osób mających konto na FB i lubiących czytać :)
I jeszcze więcej atrakcji, niż poprzednio...
Czyli:
Ponownie palety cieni do powiek Diadem oraz Delia, róże Delia, pudry brązujące na lato Diadem, pudry Celia, testery genialnych pomadek nude Celia, testery nowych rewelacyjnych pomadek Delia (cała gama kolorystyczna), mnóstwo testerów (świeżuteńkich) podkładów Perfecta i AA, dwa kosmetyki Bielenda (pełnowartościowe) z linii Laser Xtreme.
Czyli:
Ponownie palety cieni do powiek Diadem oraz Delia, róże Delia, pudry brązujące na lato Diadem, pudry Celia, testery genialnych pomadek nude Celia, testery nowych rewelacyjnych pomadek Delia (cała gama kolorystyczna), mnóstwo testerów (świeżuteńkich) podkładów Perfecta i AA, dwa kosmetyki Bielenda (pełnowartościowe) z linii Laser Xtreme.
Regulamin:
1. Rozdanie organizuję ja, autorka bloga http://beata70.blogspot.com/
2. Sponsorem nagród jest właściciel bloga http://beata70.blogspot.com/. Nagrody są nowe, nie używane.
3. Rozdanie trwa od 05.06.2015 do 30.06.2015 r. do północy.
4. W losowaniu wezmą udział wszystkie osoby, które spełnią niżej podane warunki. Wyniki zostaną podane w ciągu 3 dni od zakończenia rozdania.
5. Udział mogą wziąć osoby pełnoletnie lub - za zgodą rodziców również osoby niepełnoletnie, które ukończyły 13 lat.
6. Prawidłowe zgłoszenie należy wpisać w komentarzu - wzór podany jest w treści posta.
7. W zabawie może wziąć udział każdy kto prawidłowo wypełni zgłoszenie.
8. Zwycięzcą zostanie jedna Osoba.
9. Wysyłka nagród realizowana będzie tylko na terenie Polski, na nasz koszt, za pośrednictwem Poczty Polskiej, w przeciągu 3 dni roboczych od dnia otrzymania danych od Zwycięzcy. Na dane od Zwycięzcy czekam 3 dni robocze od dnia ogłoszenia wyników.
10. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
11. Biorąc udział w konkursie akceptujesz wszystkie zasady w regulaminie.
2. Sponsorem nagród jest właściciel bloga http://beata70.blogspot.com/. Nagrody są nowe, nie używane.
3. Rozdanie trwa od 05.06.2015 do 30.06.2015 r. do północy.
4. W losowaniu wezmą udział wszystkie osoby, które spełnią niżej podane warunki. Wyniki zostaną podane w ciągu 3 dni od zakończenia rozdania.
5. Udział mogą wziąć osoby pełnoletnie lub - za zgodą rodziców również osoby niepełnoletnie, które ukończyły 13 lat.
6. Prawidłowe zgłoszenie należy wpisać w komentarzu - wzór podany jest w treści posta.
7. W zabawie może wziąć udział każdy kto prawidłowo wypełni zgłoszenie.
8. Zwycięzcą zostanie jedna Osoba.
9. Wysyłka nagród realizowana będzie tylko na terenie Polski, na nasz koszt, za pośrednictwem Poczty Polskiej, w przeciągu 3 dni roboczych od dnia otrzymania danych od Zwycięzcy. Na dane od Zwycięzcy czekam 3 dni robocze od dnia ogłoszenia wyników.
10. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
11. Biorąc udział w konkursie akceptujesz wszystkie zasady w regulaminie.
Wzór zgłoszenia:
1) Obserwuję jako: OBOWIĄZKOWO
2) Informacja na blogu, link: OBOWIĄZKOWO
3) Lubię/udostępniam na Facebooku jako: xxx OBOWIĄZKOWO
4) E-mail: NIEOBOWIĄZKOWO
5) Polubienie https://www.facebook.com/AugustaDocher jako: xxx OBOWIĄZKOWO
================================================
Uwaga, w połowie czerwca przewiduję jeszcze jedno rozdanie :)
UŁATWIENIE dla Fejsbukowiczek
Tu znajdziecie link do mojego postu, który można po prostu udostępnić :)
Tu znajdziecie link do mojego postu, który można po prostu udostępnić :)
https://www.facebook.com/profile.php?id=100009428835955
wtorek, 2 czerwca 2015
Ostatni będą pierwszymi :) czyli ogłoszenie wyników rozdania.
Zwyciężczyni:
1. Obserwuję jako: Marzena Makeup&Beauty
2. Informacja na blogu (baner): http://marzena84beauty.blogspot.com
3. Lubię na FB jako: Marzena P. (jak również Marzena Makeup)
4. E-mail: marzena84p@wp.pl
5. Blogroll: http://marzena84beauty.blogspot.com
6. Jestem blogerką kosmetyczno-czytającą :)
Mam nadzieję, że kosmetyki się przydadzą.
Gratulacje :)
Proszę o informację z adresem na:
beata.glab70@gmail.com
Ps. kwiaty są prawdziwe :)
Ps.2. jeszcze w tym tygodniu zapraszam na kolejne rozdanie.
poniedziałek, 4 maja 2015
Nie bijcie :D Wiem, jestem OKROPNA i dlatego ROZDANIE :)
Jest dramat (z czasem) :D
Czyli tak to wygląda, gdy się człenio (znaczy ja) piętnastu srok za ogon trzyma, ale musicie mi wybaczyć :)
Zamierzałam, a i owszem pięknego posta stuknąć o żelach pod prysznic - porównawczego, ale gdy w kabinie brakło miejsca z powodu nadmiaru pustych butelek, spasowałam bo przecież gdzieś się myć musimy ;) i butelki (w liczbie 12?) powędrowały tam, gdzie ich miejsce.
Dlatego też dzisiaj nie będzie pięknego postu o żelach. Ktoś załamany? Nie sądzę :P
Bo mam coś znacznie lepszego.
Rozdanie.
Piękna paleta cieni perłowych Diadem
Pudry Diadem
Róże Delia
Cienie Delia
Testery podkładów
Tusz
Pomadki - testery.
Czyli wszystko, co na dwóch słitaśnych fociach :P
Wszystko świeże, jeszcze ciepłe i pachnące farbą drukarską...
E...
To nie ten blog.
Sorry.
I teraz tak, jak mi wybaczacie - upraszam pięknie o dołączenie do grona Waszych znajomych :D
Tak tak, sama w to nie wierzę - ale jednak!
Nadejszła wiekopomna chwila i "se" konto na fejuniu założyłam z dodatkiem (bonus) czyli kontem autorskim, bo i owszem za niedługo, czyli w lipcu? Ukaże się moja pierwsza powieść EPERU - Wędrowcy (klik).
Czytaczki - a na pewno są tu takowe, upraszam pięknie o zgłaszanie się - może być tutaj i dołączanie (stadne) i informowanie, że czytają. W przyszłości niedalekiej przewiduję konkursy i cuda na kiju związane z moją "karierą" pisarską.
Jeszcze formalności :)
Regulamin:
1. Rozdanie organizuję ja, autorka bloga http://beata70.blogspot.com/
2. Sponsorem nagród jest właściciel bloga http://beata70.blogspot.com/. Nagrody są nowe, nie używane.
3. Rozdanie trwa od 04.05.2015 do 31.05.2015 r. do północy.
4. W losowaniu wezmą udział wszystkie osoby, które spełnią niżej podane warunki. Wyniki zostaną podane w ciągu 3 dni od zakończenia rozdania.
5. Udział mogą wziąć osoby pełnoletnie lub - za zgodą rodziców również osoby niepełnoletnie, które ukończyły 13 lat.
6. Prawidłowe zgłoszenie należy wpisać w komentarzu - wzór podany jest w treści posta.
7. W zabawie może wziąć udział każdy kto prawidłowo wypełni zgłoszenie.
8. Zwycięzcą zostanie jedna Osoba, ale zastrzegam sobie prawo do wyłonienia jeszcze trzech Osób które otrzymają nagrody dodatkowe (niespodzianki).
9. Wysyłka nagród realizowana będzie tylko na terenie Polski, na nasz koszt, za pośrednictwem Poczty Polskiej, w przeciągu 3 dni roboczych od dnia otrzymania danych od Zwycięzcy. Na dane od Zwycięzcy czekam 3 dni robocze od dnia ogłoszenia wyników.
10. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
11. Biorąc udział w konkursie akceptujesz wszystkie zasady w regulaminie.
2. Sponsorem nagród jest właściciel bloga http://beata70.blogspot.com/. Nagrody są nowe, nie używane.
3. Rozdanie trwa od 04.05.2015 do 31.05.2015 r. do północy.
4. W losowaniu wezmą udział wszystkie osoby, które spełnią niżej podane warunki. Wyniki zostaną podane w ciągu 3 dni od zakończenia rozdania.
5. Udział mogą wziąć osoby pełnoletnie lub - za zgodą rodziców również osoby niepełnoletnie, które ukończyły 13 lat.
6. Prawidłowe zgłoszenie należy wpisać w komentarzu - wzór podany jest w treści posta.
7. W zabawie może wziąć udział każdy kto prawidłowo wypełni zgłoszenie.
8. Zwycięzcą zostanie jedna Osoba, ale zastrzegam sobie prawo do wyłonienia jeszcze trzech Osób które otrzymają nagrody dodatkowe (niespodzianki).
9. Wysyłka nagród realizowana będzie tylko na terenie Polski, na nasz koszt, za pośrednictwem Poczty Polskiej, w przeciągu 3 dni roboczych od dnia otrzymania danych od Zwycięzcy. Na dane od Zwycięzcy czekam 3 dni robocze od dnia ogłoszenia wyników.
10. Zastrzegam sobie prawo do zmian w regulaminie.
11. Biorąc udział w konkursie akceptujesz wszystkie zasady w regulaminie.
Wzór zgłoszenia:
1) Obserwuję jako: OBOWIĄZKOWO
2) Informacja na blogu, link: OBOWIĄZKOWO
3) Lubię/udostępniam na Facebooku jako: NIEOBOWIĄZKOWO
4) E-mail: NIEOBOWIĄZKOWO
5) Dodatkowe opcje: oddzielny post z informacją, inne np.blogroll (proszę wymienić lub wpisać: brak)
6) Blogerki kosmetyczno-czytające mile widziane :) proszę dać cynka :D w komentarzu
środa, 21 stycznia 2015
dermo pHarma+ ARGAN THERAPY szampon i odżywka + BIGOS kosmetyczny part two :)
Hej hej
Znów się zakochałam ;)
Tym razem w zestawie tych dwóch przyjemniaczków. Śmiało powiem, że to najlepszy szampon i najlepsza odżywka jakie w życiu miałam przyjemność używać :)
Są rewelacyjne. 10/10
dermo pHarma+ Argan Therapy Szampon do włosów - cudowny, duża pojemność bo 400ml, butelka z pompką, wygodna w użyciu. Szampon tani nie jest, ale spora pojemność i nieprawdopodobna wydajność niwelują cenę.
Bardzo gęsty, kolor biały, świetnie się rozprowadza.
Zawartość ZŁOTEGO KOMPLEKSU MAXVITAL™ wzbogaconego ekstraktami z żeń-szenia, trawy cytrynowej, miłorzębu japońskiego oraz olejku z białej róży wzmacnia ochronę przed oddziaływaniem narzędzi i zabiegów fryzjerskich oraz zapewnia aktywność w 4 obszarach:
1. skóry głowy - reguluje gruczoły łojowe, ogranicza wypadanie włosów,
2. cebulki - odżywia i stymuluje,
3. łodygi - zamyka łuski włosowe, wygładza, nadaje połysk,
4. końcówki - odbudowuje i wzmacnia
dermo pHarma+ Odżywka do włosów ARGAN Therapy - pojemność 400ml, jeszcze gęściejsza, zapach cudowny i długo się utrzymujący. Niesamowicie wydajna.
Laboratorium Dermopharma wybrało Argan zwany płynnym złotem, jako wiodący składnik profesjonalnej linii pielęgnacyjnej do włosów ze względu na mega skoncentrowanie witaminy E, przeciwutleniaczy oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6, omega-9.
Potwierdzona poprawa kondycji włosów już po pierwszym użyciu!
Bez parabenów, sztucznych barwników z niezawodnymi składnikami, które są hitami światowych salonów fryzjerskich.
Moje wrażenia:
kosmetyki wydajne
wygodne opakowania
piękny zapach
świetna aplikacja i rozprowadzanie na włosach
włosy są miękkie, pachnące, gładziutkie, lśniące, odżywione - wyglądają rewelacyjnie. Nawet te moje rozjaśnione pióra :)
POLECAM!!!!
Dwa peelingi otrzymane w styczniowych boksach.
SYLVECO peeling do twarzy oczyszczający, puszka 75ml, koszt około 20zł. W eleganckim pudełku, plastikowa puszka z metalową nakrętką. Kolor peelingu ścierkowaty, zapach ziołowy, z wyraźnie wyczuwalną nutą wyciągu z drzewa herbacianego.
Bardzo fajny, elegancko oczyszcza - drobinki korundu ścierają idealnie, wyciąg z drzewa herbacianego "dezynfekuje". Skóra aż zgrzyta. Polecam. Naprawdę niezły :) jakieś 8/10.
ORGANIQUE peeling do ciała o zapachu mrożonej herbaty. 100ml, koszt - też około 20 zeta. Forma: pianka.
I mnie nie uwiódł :( niestety. Kolor śliczny, zapach błe.... mulący i plastikowy bardzo, dobrze że nietrwały. Działanie takie sobie, niby fajnie oczyszcza, drobinki równe, dużo ich i solidnie ścierają, ale skóra po jego zastosowaniu jest wysuszona, kosmetyk nie nawilża, słabo natłuszcza i ogólnie bardzo byle jaki jak za takie pieniążki. 3/10 (kolor, ścieranie i oczyszczanie).
KREMIDŁO Nagoya :D
Prezent od przyjaciółki. Przywieziony z Maroka :P - ponoć do twarzy.
Kręcony ręcznie w małej manufakturze. Skład nieznany, data ważności itd... również - bo JEDYNA etykieta to nalepka na wieczku. Metalowej patynki brak. Ogólnie widać że to rękodzieło. Śmierdzi jak takie kremidła dla babć - bez urazy dla babć... Takim zjełczałym masłem (akurat to dobrze, bo argan tak cuchnie) które miało być zamaskowane sztucznym aromatem kwiatowym. Ogólnie zapach okropny, konsystencja też - tłusty jak smalec, nie wchłania się wcale, można wcierać i wcierać, skóra biała jak po Sudocremie do niemowlęcych zadków.
Uwaga, po 45 minutowym masażu (kremowałam moje suche golenie) - dalej się nie wchłonął, dalej białe i tłuste. To bardzo zapychający krem, dla bardzo suchej skóry - w zasadzie chyba dla takich spalonych na wiór Etiopczyków byłby w sam raz.
Do ciała w lecie - IDEALNY - ale do twarzy? Odradzam.
Korektor wieku DERMIKA Mesotherapist 50ml
Zainwestowałam stówkę - to ponoć najdroższy kosmetyk DERMIKI, więc spodziewałam się fajerwerków.
Proszę Państwa zawiodłam się nieco ;)
Bo:
Buteleczka TANDETNA aż boli. Plastik fantastik, korek spada notorycznie. Opakowanie jest KOSZMARNE.
Zapach babciowaty, mdły i bez sensu.
W odróżnieniu od poprzednika wchłania się w ułamku sekundy. Kremujemy i rach ciach nie ma korektora wieku. Niestety starości nie zabiera ze sobą :) ale jako baza pod bazę pod makijaż MOŻE BYĆ bo po prostu NIE MA GO. Nie ma. Nic nie ma. Ani nawilżenia, ani natłuszczenia, pozostaje jedynie delikatny zapach. Czy działa? Na mnie słabo. Smarowałam nim uda (tak tak, wiem, że to rozpusta) po wewnętrznych stronach i w okolicy miejsca strategicznego (niefajną mam tam skórę, przez odchudzanie) - nie ujędrnił ani tyci. 4/10 (dobrze się wchłania, dobry pod makijaż, ponoć pomaga - że niby zmarszczki usuwa i owal poprawia).
EMOLEUM Flos-lek. Olejek do kąpieli. Koszt? 30-40 zł. Różny, zależny od miejsca zakupu. 200ml. To takie coś, co się wlewa do wanny i to natłuszcza. Nie pachnie, nie ma koloru, konsystencja rzadkiej oliwki. Nalane do wanny działa, choć nie szałowo, czyli najwięcej się zbiera pod kolanami, na tyłku i ogólnie tam gdzie dotrze na zasadzie: "oliwa na wierzch wypływa". Reszta ciała słabo nawilżona, bo takie jak oczka w rosole. Gdzie się zbierze, tam tłusto. Nie tworzy emulsji z wodą (białej wody) - może trzeba to jakoś rozmiksować? Robotem kuchennym? Nie wiem.
Dal dzidziusiów super, dla alergików też, dla mnie takie sobie. 5/10
YR Mgiełka nawilżająca do ciała Monoi - 125ml, butelka z atomizerem, zabijcie - ceny nie pamiętam - dycha, może mniej. Używałam jej w lecie - pryskałam się w trakcie opalania na słoneczku. Zapach śliczny, słodki, ale jakiś taki sexy :D
Natłuszcza delikatnie, nawilża, przyspiesza opalanie (IMHO), ale strasznie NIEWYDAJNA - po dwóch seansach nie mam 2/3 zawartości. Czyli to kosmetyk na TRZY razy. Mimo wszystko polecam :) jest niezła. 7/10
I ostatni kosmetyk, czyli Peeling myjący YR waniliowy. Kosztu dokładnego nie pomnę, ale jakieś 15-16zł. cena regularna za 200ml. Bubel straszny.
Leje się, rzadki, niewydajny, pachnie marnie, ściera marnie, oczyszcza marnie, nawilża marnie, natłuszcza marnie.
DWÓJA, czyli 2/10 - za to, że jest ekologiczny ;) i za fajne opakowanie. Mnie nie uwiódł. Odradzam. Szkoda pieniędzy.
Kto co miał?
Znacie?
Jakieś fajne peelingi do twarzy? Polećcie coś - żeby konkretnie czyściło :)
Dziękuję za uwagę i do następnego...
Znów się zakochałam ;)
Tym razem w zestawie tych dwóch przyjemniaczków. Śmiało powiem, że to najlepszy szampon i najlepsza odżywka jakie w życiu miałam przyjemność używać :)
Są rewelacyjne. 10/10
dermo pHarma+ Argan Therapy Szampon do włosów - cudowny, duża pojemność bo 400ml, butelka z pompką, wygodna w użyciu. Szampon tani nie jest, ale spora pojemność i nieprawdopodobna wydajność niwelują cenę.
Bardzo gęsty, kolor biały, świetnie się rozprowadza.
Zawartość ZŁOTEGO KOMPLEKSU MAXVITAL™ wzbogaconego ekstraktami z żeń-szenia, trawy cytrynowej, miłorzębu japońskiego oraz olejku z białej róży wzmacnia ochronę przed oddziaływaniem narzędzi i zabiegów fryzjerskich oraz zapewnia aktywność w 4 obszarach:
1. skóry głowy - reguluje gruczoły łojowe, ogranicza wypadanie włosów,
2. cebulki - odżywia i stymuluje,
3. łodygi - zamyka łuski włosowe, wygładza, nadaje połysk,
4. końcówki - odbudowuje i wzmacnia
dermo pHarma+ Odżywka do włosów ARGAN Therapy - pojemność 400ml, jeszcze gęściejsza, zapach cudowny i długo się utrzymujący. Niesamowicie wydajna.
Laboratorium Dermopharma wybrało Argan zwany płynnym złotem, jako wiodący składnik profesjonalnej linii pielęgnacyjnej do włosów ze względu na mega skoncentrowanie witaminy E, przeciwutleniaczy oraz nienasyconych kwasów tłuszczowych omega-6, omega-9.
Potwierdzona poprawa kondycji włosów już po pierwszym użyciu!
Bez parabenów, sztucznych barwników z niezawodnymi składnikami, które są hitami światowych salonów fryzjerskich.
Moje wrażenia:
kosmetyki wydajne
wygodne opakowania
piękny zapach
świetna aplikacja i rozprowadzanie na włosach
włosy są miękkie, pachnące, gładziutkie, lśniące, odżywione - wyglądają rewelacyjnie. Nawet te moje rozjaśnione pióra :)
POLECAM!!!!
Dwa peelingi otrzymane w styczniowych boksach.
SYLVECO peeling do twarzy oczyszczający, puszka 75ml, koszt około 20zł. W eleganckim pudełku, plastikowa puszka z metalową nakrętką. Kolor peelingu ścierkowaty, zapach ziołowy, z wyraźnie wyczuwalną nutą wyciągu z drzewa herbacianego.
Bardzo fajny, elegancko oczyszcza - drobinki korundu ścierają idealnie, wyciąg z drzewa herbacianego "dezynfekuje". Skóra aż zgrzyta. Polecam. Naprawdę niezły :) jakieś 8/10.
ORGANIQUE peeling do ciała o zapachu mrożonej herbaty. 100ml, koszt - też około 20 zeta. Forma: pianka.
I mnie nie uwiódł :( niestety. Kolor śliczny, zapach błe.... mulący i plastikowy bardzo, dobrze że nietrwały. Działanie takie sobie, niby fajnie oczyszcza, drobinki równe, dużo ich i solidnie ścierają, ale skóra po jego zastosowaniu jest wysuszona, kosmetyk nie nawilża, słabo natłuszcza i ogólnie bardzo byle jaki jak za takie pieniążki. 3/10 (kolor, ścieranie i oczyszczanie).
KREMIDŁO Nagoya :D
Prezent od przyjaciółki. Przywieziony z Maroka :P - ponoć do twarzy.
Kręcony ręcznie w małej manufakturze. Skład nieznany, data ważności itd... również - bo JEDYNA etykieta to nalepka na wieczku. Metalowej patynki brak. Ogólnie widać że to rękodzieło. Śmierdzi jak takie kremidła dla babć - bez urazy dla babć... Takim zjełczałym masłem (akurat to dobrze, bo argan tak cuchnie) które miało być zamaskowane sztucznym aromatem kwiatowym. Ogólnie zapach okropny, konsystencja też - tłusty jak smalec, nie wchłania się wcale, można wcierać i wcierać, skóra biała jak po Sudocremie do niemowlęcych zadków.
Uwaga, po 45 minutowym masażu (kremowałam moje suche golenie) - dalej się nie wchłonął, dalej białe i tłuste. To bardzo zapychający krem, dla bardzo suchej skóry - w zasadzie chyba dla takich spalonych na wiór Etiopczyków byłby w sam raz.
Do ciała w lecie - IDEALNY - ale do twarzy? Odradzam.
Korektor wieku DERMIKA Mesotherapist 50ml
Zainwestowałam stówkę - to ponoć najdroższy kosmetyk DERMIKI, więc spodziewałam się fajerwerków.
Proszę Państwa zawiodłam się nieco ;)
Bo:
Buteleczka TANDETNA aż boli. Plastik fantastik, korek spada notorycznie. Opakowanie jest KOSZMARNE.
Zapach babciowaty, mdły i bez sensu.
W odróżnieniu od poprzednika wchłania się w ułamku sekundy. Kremujemy i rach ciach nie ma korektora wieku. Niestety starości nie zabiera ze sobą :) ale jako baza pod bazę pod makijaż MOŻE BYĆ bo po prostu NIE MA GO. Nie ma. Nic nie ma. Ani nawilżenia, ani natłuszczenia, pozostaje jedynie delikatny zapach. Czy działa? Na mnie słabo. Smarowałam nim uda (tak tak, wiem, że to rozpusta) po wewnętrznych stronach i w okolicy miejsca strategicznego (niefajną mam tam skórę, przez odchudzanie) - nie ujędrnił ani tyci. 4/10 (dobrze się wchłania, dobry pod makijaż, ponoć pomaga - że niby zmarszczki usuwa i owal poprawia).
EMOLEUM Flos-lek. Olejek do kąpieli. Koszt? 30-40 zł. Różny, zależny od miejsca zakupu. 200ml. To takie coś, co się wlewa do wanny i to natłuszcza. Nie pachnie, nie ma koloru, konsystencja rzadkiej oliwki. Nalane do wanny działa, choć nie szałowo, czyli najwięcej się zbiera pod kolanami, na tyłku i ogólnie tam gdzie dotrze na zasadzie: "oliwa na wierzch wypływa". Reszta ciała słabo nawilżona, bo takie jak oczka w rosole. Gdzie się zbierze, tam tłusto. Nie tworzy emulsji z wodą (białej wody) - może trzeba to jakoś rozmiksować? Robotem kuchennym? Nie wiem.
Dal dzidziusiów super, dla alergików też, dla mnie takie sobie. 5/10
YR Mgiełka nawilżająca do ciała Monoi - 125ml, butelka z atomizerem, zabijcie - ceny nie pamiętam - dycha, może mniej. Używałam jej w lecie - pryskałam się w trakcie opalania na słoneczku. Zapach śliczny, słodki, ale jakiś taki sexy :D
Natłuszcza delikatnie, nawilża, przyspiesza opalanie (IMHO), ale strasznie NIEWYDAJNA - po dwóch seansach nie mam 2/3 zawartości. Czyli to kosmetyk na TRZY razy. Mimo wszystko polecam :) jest niezła. 7/10
I ostatni kosmetyk, czyli Peeling myjący YR waniliowy. Kosztu dokładnego nie pomnę, ale jakieś 15-16zł. cena regularna za 200ml. Bubel straszny.
Leje się, rzadki, niewydajny, pachnie marnie, ściera marnie, oczyszcza marnie, nawilża marnie, natłuszcza marnie.
DWÓJA, czyli 2/10 - za to, że jest ekologiczny ;) i za fajne opakowanie. Mnie nie uwiódł. Odradzam. Szkoda pieniędzy.
Kto co miał?
Znacie?
Jakieś fajne peelingi do twarzy? Polećcie coś - żeby konkretnie czyściło :)
Dziękuję za uwagę i do następnego...
środa, 24 grudnia 2014
Kosmetyczny BIGOS czyli co się nawinęło...
Hej hej :)
Jedziemy.
Odżywcza pomadka z peelingiem SYLVECO.
Uwielbiam ją. Rewelacyjnie pielęgnuje usta - na początku BARDZO drapie, ale po kilku sekundach drobinki się rozpuszczają, efektywnie zdzierają spierzchnięty naskórek i pozostawiają go lekko natłuszczony. Bardzo smaczna :)
Pachnie delikatnie, wydajna. Jedyny feler (ale to może mi się trafił taki egzemplarz) - wysuwa się zbyt łatwo, w zasadzie sama wyjeżdża z oprawki.
Składniki naturalne: główny to olejek z wiesiołka.
Ocena: 9/10.
DERMIKA SKIN Calligraphy Serum. Dla 40+
Miałam próbkę 5ml, więc jakoś bardzo kompetentnie się nie wypowiem co do redukcji zmarszczek, ale...
To w moim odbiorze raczej krem niż serum, bo jest gęste jak krem, białe jak krem, pachnie delikatnie jak krem, jest tłustawe. Świetnie nadaje się pod makijaż (nie wytłuszcza spod podkładu), równie świetnie się wchłania, elegancko nawilża i koi skórę (np.po peelingu jest idealne), nie podkreśla suchych skórek, można stosować samodzielnie (nie jak inne kosmetyki tego typu).Bardzo wydajny kosmetyk. Zamierzam zakup pełnego opakowania, bo bardzo je polubiłam (jako bazę pod makijaż).
Specjalistyczny koncentrat piękna, to wyjątkowe serum o silnym działaniu przeciwstarzeniowym, stworzone, aby uzupełniać pielęgnację Skin Calligraphy tworząc kompleksowy program poprawy kondycji skóry i stymulacji jej odnowy oraz ochrony przed starzeniem. Wykorzystana w formule technologia potrójnej redukcji zmarszczek w kilku mechanizmach działa na ich zmniejszenie: zapobiega powstawaniu zmarszczek mimicznych dzięki aktywnemu peptydowi blokującemu skurcze mięśni (pro-relax complex), poprawia bilans wodnego w skórze poprze z stymulację produkcji kwasu hialuronowego w naskórku i skórze właściwej (kompleks odbudowy fizjologicznego kwasu hialuronowego) oraz wzmacnia stelaż z włókiem podporowych (kompleks odbudowy kolagenu). W efekcie otrzymano rewelacyjny produkt, który spłyca zmarszczki i zmniejsza ich widoczność, wygładza naskórek, i poprawia napięcie skóry, a zawarte w nim komórki macierzyste z Motylego Kwiatu działania przeciwzapalnie, aby spowalniać starzenie powodowane przez ukryte mikrostany zapalne.
GRAISSE A TRAIRE AU MONOI - czyli przyspieszacz opalania :D
A co, że zima? Kto bogatemu zabroni iść do solarki (chociażby). Żartuję oczywiście, używałam go w lecie, ale akurat teraz mam ochotę popisać o czymś letnim.
Kupiony we Francji :)
Puszka spora, bo 150ml. Wygląda jak wazelina, ale zapach ma upojny - kokosowy. Dosyć tłusty i faktycznie działa genialnie - opala się po nim, że ho ho :)
Skóra nawilżona, natłuszczona, piękna.
Skład banalny: mineral oil, kokosowy olejek, parafina, zapach, tocopheryl acetate, DAUCUS CAROTA SATIVA oil (czyli to coś co przyspiesza opalanie), BHT, Coumarin.
Polecam, jak któraś z Was będzie miała okazję kupić - można w ciemno. Świetna rzecz.
Delikatny płyn do demakijażu oczu YR.
Mam próbkę 50ml. Bezbarwny, zapach błe... jakiś taki nijaki medyczny? Obrzydliwy ten zapach, jak w szpitalu, albo u weterynarza. Rzeczywiście łagodny, można wlać do oka (do środka) i NIC. Nie szczypie, nie podrażnia. W miarę wydajny, zmywa dobrze.
Zawiera wyciąg z bławatka.
Dla mnie rzecz zbędna, bo ja nie miewam uczuleń, więc zmywam cały makijaż zwykłym micelem.
Maska do włosów - GIGANT! PRIMARIA haircare ELGON. Wariant z jedwabiem.
Wielka pucha 500ml.
Nie wiem o co im chodzi w tym ELGONIE - wszystkie maski mają zapach jak dla facetów :D
Dziwna sprawa. Może to jakieś dedykowane... wiecie komu.
Nieważne.
Jedwabna maska odżywcza dla włosów suchych, zniszczonych farbowaniem, rozjaśnianiem, trwałą ondulacją bądź prostowaniem.
Moja opinia: fajna. Stosuję na córce (ona ma włosy, bo ja pióra :P) - włosy pięknie się błyszczą, nie elektryzują, łatwo rozczesują, są mięciutkie i miłe w dotyku. Polecam. Nie droga. Można (chyba?) kupić na sklepie elgonu (ale pewna nie jestem).
Masło do ciała TBS - z masłem SHEA.
Dostałam w jakimś boksie. Zapach - dziwny, niby ładny i słodki, ale jakoś tako - plastikiem mi pachnie, taką sztucznością dziwną. Na ciele - duszący. Konsystencja super - gęste, świetnie się nakłada, dobrze nawilża i odżywia skórę - efekt utrzymuje się przez 12 godzin. Jako pielęgnacyjny kosmetyk - świetny. Dałabym 9/10 ale dam 7/10 - przez zapach.
Żel pod prysznic YR - no kto nie zna tych żeli? Jest taka? Chyba nie :)
Mój ulubiony zapach, czyli Magnolia z Chin.
Zawiera 95% naturalnych składników :)
Między innymi olejek sezamowy, choć ja super zbawiennego wpływu na moją suchą skórę nie zauważyłam. Niestety. Ale jako żel - sprawuje się dobrze, no i nie jest drogi.
I znów gadżet z boksu. Woda termalna VICHY - czyli coś bardzo bez sensu :D w moim przypadku.
Używam kranówki na co dzień, a to cudo jedynie do peelingów w proszku. Bo w sumie nie wiem do czego bym mogła jeszcze użyć takiej wody. Wiecie, jakoś nie chce mi się wierzyć, że zwykła woda zrobi jakieś spustoszenie wśród moich zmarszczek, otwartych porów, pryszczy czy innych obwisów.
Nie kupuję tego, że usuwa wolne rodniki i stymuluje regenerację :P
I kolejny YR. Czyli żel do mycia rąk z wyciągiem z kwiatu lotosu.
200ml, fajna buteleczka z wygodną pompką. Ładny, prawda? Taki różowiutki jak landrynka. Mój mąż przez ten wygląd boi się go używać :P
Wydajny. Myje. Nie wysusza. Zapach KOSMICZNY.
Czyli dziwny, ale mnie się podoba.
W 2050 roku wszystkie kobiety będą tak pachnieć. KOSMICZNIE.
I to był ostatni bohater dzisiejszego wpisu.
Przyznać się. Co Kto ma i dlaczego nie lubi?
Żartuję.
Znacie? Używacie?
=====================================
Korzystając z okazji :)
Buziaki :)
Jedziemy.
Odżywcza pomadka z peelingiem SYLVECO.
Uwielbiam ją. Rewelacyjnie pielęgnuje usta - na początku BARDZO drapie, ale po kilku sekundach drobinki się rozpuszczają, efektywnie zdzierają spierzchnięty naskórek i pozostawiają go lekko natłuszczony. Bardzo smaczna :)
Pachnie delikatnie, wydajna. Jedyny feler (ale to może mi się trafił taki egzemplarz) - wysuwa się zbyt łatwo, w zasadzie sama wyjeżdża z oprawki.
Składniki naturalne: główny to olejek z wiesiołka.
Ocena: 9/10.
DERMIKA SKIN Calligraphy Serum. Dla 40+
Miałam próbkę 5ml, więc jakoś bardzo kompetentnie się nie wypowiem co do redukcji zmarszczek, ale...
To w moim odbiorze raczej krem niż serum, bo jest gęste jak krem, białe jak krem, pachnie delikatnie jak krem, jest tłustawe. Świetnie nadaje się pod makijaż (nie wytłuszcza spod podkładu), równie świetnie się wchłania, elegancko nawilża i koi skórę (np.po peelingu jest idealne), nie podkreśla suchych skórek, można stosować samodzielnie (nie jak inne kosmetyki tego typu).Bardzo wydajny kosmetyk. Zamierzam zakup pełnego opakowania, bo bardzo je polubiłam (jako bazę pod makijaż).
Specjalistyczny koncentrat piękna, to wyjątkowe serum o silnym działaniu przeciwstarzeniowym, stworzone, aby uzupełniać pielęgnację Skin Calligraphy tworząc kompleksowy program poprawy kondycji skóry i stymulacji jej odnowy oraz ochrony przed starzeniem. Wykorzystana w formule technologia potrójnej redukcji zmarszczek w kilku mechanizmach działa na ich zmniejszenie: zapobiega powstawaniu zmarszczek mimicznych dzięki aktywnemu peptydowi blokującemu skurcze mięśni (pro-relax complex), poprawia bilans wodnego w skórze poprze z stymulację produkcji kwasu hialuronowego w naskórku i skórze właściwej (kompleks odbudowy fizjologicznego kwasu hialuronowego) oraz wzmacnia stelaż z włókiem podporowych (kompleks odbudowy kolagenu). W efekcie otrzymano rewelacyjny produkt, który spłyca zmarszczki i zmniejsza ich widoczność, wygładza naskórek, i poprawia napięcie skóry, a zawarte w nim komórki macierzyste z Motylego Kwiatu działania przeciwzapalnie, aby spowalniać starzenie powodowane przez ukryte mikrostany zapalne.
GRAISSE A TRAIRE AU MONOI - czyli przyspieszacz opalania :D
A co, że zima? Kto bogatemu zabroni iść do solarki (chociażby). Żartuję oczywiście, używałam go w lecie, ale akurat teraz mam ochotę popisać o czymś letnim.
Kupiony we Francji :)
Puszka spora, bo 150ml. Wygląda jak wazelina, ale zapach ma upojny - kokosowy. Dosyć tłusty i faktycznie działa genialnie - opala się po nim, że ho ho :)
Skóra nawilżona, natłuszczona, piękna.
Skład banalny: mineral oil, kokosowy olejek, parafina, zapach, tocopheryl acetate, DAUCUS CAROTA SATIVA oil (czyli to coś co przyspiesza opalanie), BHT, Coumarin.
Polecam, jak któraś z Was będzie miała okazję kupić - można w ciemno. Świetna rzecz.
Delikatny płyn do demakijażu oczu YR.
Mam próbkę 50ml. Bezbarwny, zapach błe... jakiś taki nijaki medyczny? Obrzydliwy ten zapach, jak w szpitalu, albo u weterynarza. Rzeczywiście łagodny, można wlać do oka (do środka) i NIC. Nie szczypie, nie podrażnia. W miarę wydajny, zmywa dobrze.
Zawiera wyciąg z bławatka.
Dla mnie rzecz zbędna, bo ja nie miewam uczuleń, więc zmywam cały makijaż zwykłym micelem.
Maska do włosów - GIGANT! PRIMARIA haircare ELGON. Wariant z jedwabiem.
Wielka pucha 500ml.
Nie wiem o co im chodzi w tym ELGONIE - wszystkie maski mają zapach jak dla facetów :D
Dziwna sprawa. Może to jakieś dedykowane... wiecie komu.
Nieważne.
Jedwabna maska odżywcza dla włosów suchych, zniszczonych farbowaniem, rozjaśnianiem, trwałą ondulacją bądź prostowaniem.
- Delikatna formuła oparta na olejku jojoba, oddziałuje bezpośrednio na strukturę włókien włosowych, przywracając siłę i witalność włosom słabym i łamliwym.
- Dzięki ekstraktom ze słodkich owoców, bogatym w lipidy, intensywnie odżywia i nabłyszcza włosy łamliwe i matowe, widocznie poprawiając ich kondycje.
- Kwas mlekowy w połączeniu z REDOXINĄ, blokującą proces starzenia się komórek, odmładza, wzmacnia i rekonstruuje słabe włosy.
- Chroni przed negatywnym wpływem czynników zewnętrznych, zapewniając włosom długotrwały połysk, miękkość i elastyczność.
Moja opinia: fajna. Stosuję na córce (ona ma włosy, bo ja pióra :P) - włosy pięknie się błyszczą, nie elektryzują, łatwo rozczesują, są mięciutkie i miłe w dotyku. Polecam. Nie droga. Można (chyba?) kupić na sklepie elgonu (ale pewna nie jestem).
Masło do ciała TBS - z masłem SHEA.
Dostałam w jakimś boksie. Zapach - dziwny, niby ładny i słodki, ale jakoś tako - plastikiem mi pachnie, taką sztucznością dziwną. Na ciele - duszący. Konsystencja super - gęste, świetnie się nakłada, dobrze nawilża i odżywia skórę - efekt utrzymuje się przez 12 godzin. Jako pielęgnacyjny kosmetyk - świetny. Dałabym 9/10 ale dam 7/10 - przez zapach.
Żel pod prysznic YR - no kto nie zna tych żeli? Jest taka? Chyba nie :)
Mój ulubiony zapach, czyli Magnolia z Chin.
Zawiera 95% naturalnych składników :)
Między innymi olejek sezamowy, choć ja super zbawiennego wpływu na moją suchą skórę nie zauważyłam. Niestety. Ale jako żel - sprawuje się dobrze, no i nie jest drogi.
I znów gadżet z boksu. Woda termalna VICHY - czyli coś bardzo bez sensu :D w moim przypadku.
Używam kranówki na co dzień, a to cudo jedynie do peelingów w proszku. Bo w sumie nie wiem do czego bym mogła jeszcze użyć takiej wody. Wiecie, jakoś nie chce mi się wierzyć, że zwykła woda zrobi jakieś spustoszenie wśród moich zmarszczek, otwartych porów, pryszczy czy innych obwisów.
Nie kupuję tego, że usuwa wolne rodniki i stymuluje regenerację :P
I kolejny YR. Czyli żel do mycia rąk z wyciągiem z kwiatu lotosu.
200ml, fajna buteleczka z wygodną pompką. Ładny, prawda? Taki różowiutki jak landrynka. Mój mąż przez ten wygląd boi się go używać :P
Wydajny. Myje. Nie wysusza. Zapach KOSMICZNY.
Czyli dziwny, ale mnie się podoba.
W 2050 roku wszystkie kobiety będą tak pachnieć. KOSMICZNIE.
I to był ostatni bohater dzisiejszego wpisu.
Przyznać się. Co Kto ma i dlaczego nie lubi?
Żartuję.
Znacie? Używacie?
=====================================
Korzystając z okazji :)
Zdrowych, Wesołych, Rodzinnych i bez kłótni o karpia - Świąt.
Mnóstwa prezentów pod choinką, w skarpecie, pod poduszką i gdzie tylko można.
Obżarstwa umiarkowanego (żebyście nie miały wyrzutów sumienia).
Alkoholu z umiarem :D
I czego jeszcze sobie życzycie...
Buziaki :)
poniedziałek, 22 grudnia 2014
Depilator PHILIPS Lumea Precision Plus - obiektywna recenzja :)
Hej hej :)
Ano mam takie cudko - od jakichś dwóch miesięcy.
Mąż kupił (prezent pod najbliższe trzy choinki :P).
Tanie to nie jest. Mój kosztował 2269,- zł. Kupiony w Douglasie. Polecam - bo dostaje się mnóstwo gratisów (ja otrzymałam kosmetyczkę Armani, kosmetyki pełnowartościowe i próbki o łącznej wartości około 300zł. do tego kartę z 80zł. do wydania w Douglasie).
Czym się to je?
Mój depilator posiada 3 nakładki: do ciała, do twarzy i do miejsca strategicznego ;) czyli wiadomo.
Dla kogo?
Dla dziewczyn, które mają ciemne włosy i jasną cerę. Gdy jesteś ruda albo masz włosy w kolorze blond, zapomnij - nie zadziała. To samo dotyczy śniadych dziewcząt i ciemnoskórych.
Jak się to robi?
Banalnie. Golimy nogi i już można zaczynać. Depilator posiada pięć stopni mocy. Ja używam maksymalnie 3 poziom.
Co się stanie, gdy nie ogolimy nóg? Włosy będą się palić i śmierdzi okropnie, poza tym chyba wtedy nie działa.
Nie boli, ale gdybyśmy nastawiły 5 - może parzyć, zwłaszcza w miejscach gdzie są pieprzyki i ciemniejsza skóra (kobiety, które urodziły dzieci wiedzą o co chodzi - ostuda to nic fajnego).
Mnie nigdy nie sparzył na nogach i pod pachami, ale już przy "bożenie" parę razy podskoczyłam :D
Przykładamy końcówkę do skóry, patrzymy czy zapaliła się ta zielona lampka na obudowie i naciskamy przycisk. Depilator jest tak skonstruowany, że nie ma możliwości zaświecenia, gdy końcówka nie przylega do ciała. To po to, żebyśmy sobie nie wydepilowały gałek ocznych :D
Błyska bardzo mocno, lepiej nie patrzeć na to, bo oczy bolą.
Cicho szumi. Można oglądać TV i depilować. Działa bez baterii - ma ładowarkę, więc jakieś 1,5 godziny można pracować.
Ilość błysków: 140.000 - starczy do końca życia, dla mnie i mojej córki :P
Efekty:
To fragment mojej łydki :)
Po 4 zabiegach.
Jak widać ubyło jakieś 2/3 (o ile nie więcej) włosów. Zostawiłam na tydzień - żebyście mogły ocenić.
Nogi - działa super. Pachy już gorzej - jakieś 50% włosów ubyło, miejsce strategiczne - najsłabiej - może 1/4 się poddała.
Jak to się odbywa?
Włosy nie odrastają. A te, które wyrosną - wypadają, wycierają się i znikają. Zostaje dziurka. Po jakimś czasie dziurka się zmniejsza. Włosy które przetrwały rosną znacznie wolniej i są marne, słabe i miękkie w dotyku.
Zostawiłam kiedyś kilka dłuższych włosków (nie zauważyłam ich przy goleniu). Próbowałam bezpośrednio po depilacji wyjąć je pensetą i udało się (bolało), cebulki wyglądały jak ugotowane - ciągły się obrzydliwie :D - czyli depilator po prostu je GOTUJE - dlatego się niszczą.
Dla idealnego efektu powinno się wydepilować nogi jakieś 8 razy, pachy pewnie z 10-12, "bożenę" ze 20 :D
Reasumując:
Rzecz fajna, skuteczna. Działa bez wątpienia. Nie jest to bolesne, uciążliwe itd...
Efekt ma się utrzymywać przez kilka miesięcy. Generalnie, gdy wydepilujemy się raz na dwa miesiące - powinno być OK.
Jestem leniwa i nie chce mi się jeździć do salonu kosmetycznego, żeby się wydepilować laserowo, wolę takie rozwiązanie szczerze mówiąc. Teraz jest najlepszy czas na takie zabiegi - skóra jest blada, a do lata zdążę wszystkie włosy wytrzebić.
Cena - niezbyt przyjemna.
Ale gdy policzymy koszt depilacji (maszynki, pianki, woski, kremy) i czas (uzbiera się kilka dni życia) - moim zdaniem się opłaca. Im wcześniej tym lepiej - żałuję, że jakieś 20 lat temu nie było takich wynalazków.
Co Wy na takie rozwiązanie?
Ano mam takie cudko - od jakichś dwóch miesięcy.
Mąż kupił (prezent pod najbliższe trzy choinki :P).
Tanie to nie jest. Mój kosztował 2269,- zł. Kupiony w Douglasie. Polecam - bo dostaje się mnóstwo gratisów (ja otrzymałam kosmetyczkę Armani, kosmetyki pełnowartościowe i próbki o łącznej wartości około 300zł. do tego kartę z 80zł. do wydania w Douglasie).
Czym się to je?
Mój depilator posiada 3 nakładki: do ciała, do twarzy i do miejsca strategicznego ;) czyli wiadomo.
Dla kogo?
Dla dziewczyn, które mają ciemne włosy i jasną cerę. Gdy jesteś ruda albo masz włosy w kolorze blond, zapomnij - nie zadziała. To samo dotyczy śniadych dziewcząt i ciemnoskórych.
Jak się to robi?
Banalnie. Golimy nogi i już można zaczynać. Depilator posiada pięć stopni mocy. Ja używam maksymalnie 3 poziom.
Co się stanie, gdy nie ogolimy nóg? Włosy będą się palić i śmierdzi okropnie, poza tym chyba wtedy nie działa.
Nie boli, ale gdybyśmy nastawiły 5 - może parzyć, zwłaszcza w miejscach gdzie są pieprzyki i ciemniejsza skóra (kobiety, które urodziły dzieci wiedzą o co chodzi - ostuda to nic fajnego).
Mnie nigdy nie sparzył na nogach i pod pachami, ale już przy "bożenie" parę razy podskoczyłam :D
Przykładamy końcówkę do skóry, patrzymy czy zapaliła się ta zielona lampka na obudowie i naciskamy przycisk. Depilator jest tak skonstruowany, że nie ma możliwości zaświecenia, gdy końcówka nie przylega do ciała. To po to, żebyśmy sobie nie wydepilowały gałek ocznych :D
Błyska bardzo mocno, lepiej nie patrzeć na to, bo oczy bolą.
Cicho szumi. Można oglądać TV i depilować. Działa bez baterii - ma ładowarkę, więc jakieś 1,5 godziny można pracować.
Ilość błysków: 140.000 - starczy do końca życia, dla mnie i mojej córki :P
Efekty:
Po 4 zabiegach.
Jak widać ubyło jakieś 2/3 (o ile nie więcej) włosów. Zostawiłam na tydzień - żebyście mogły ocenić.
Nogi - działa super. Pachy już gorzej - jakieś 50% włosów ubyło, miejsce strategiczne - najsłabiej - może 1/4 się poddała.
Jak to się odbywa?
Włosy nie odrastają. A te, które wyrosną - wypadają, wycierają się i znikają. Zostaje dziurka. Po jakimś czasie dziurka się zmniejsza. Włosy które przetrwały rosną znacznie wolniej i są marne, słabe i miękkie w dotyku.
Zostawiłam kiedyś kilka dłuższych włosków (nie zauważyłam ich przy goleniu). Próbowałam bezpośrednio po depilacji wyjąć je pensetą i udało się (bolało), cebulki wyglądały jak ugotowane - ciągły się obrzydliwie :D - czyli depilator po prostu je GOTUJE - dlatego się niszczą.
Dla idealnego efektu powinno się wydepilować nogi jakieś 8 razy, pachy pewnie z 10-12, "bożenę" ze 20 :D
Reasumując:
Rzecz fajna, skuteczna. Działa bez wątpienia. Nie jest to bolesne, uciążliwe itd...
Efekt ma się utrzymywać przez kilka miesięcy. Generalnie, gdy wydepilujemy się raz na dwa miesiące - powinno być OK.
Jestem leniwa i nie chce mi się jeździć do salonu kosmetycznego, żeby się wydepilować laserowo, wolę takie rozwiązanie szczerze mówiąc. Teraz jest najlepszy czas na takie zabiegi - skóra jest blada, a do lata zdążę wszystkie włosy wytrzebić.
Cena - niezbyt przyjemna.
Ale gdy policzymy koszt depilacji (maszynki, pianki, woski, kremy) i czas (uzbiera się kilka dni życia) - moim zdaniem się opłaca. Im wcześniej tym lepiej - żałuję, że jakieś 20 lat temu nie było takich wynalazków.
Co Wy na takie rozwiązanie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























